środa, 21 maja 2014

Samo dobro! Boczniaki w tempurze!

No Halo!
Blogi to wieczne rozstania i powroty. Totalny niedoczas jest idealnym momentem na powrót. Też tak macie, że im więcej obowiązków, zadań do wykonania, tym większa chęć robienia więcej i więcej i jeszcze więcej?
Dziś prezentacja absolutnego sztosu, czyli boczniaki w tempurze. Wystąpiły w akompaniamencie młodych ziemniaczków z koperkową posypką i sałatki szpinakowo-awokadowo-truskawkowej.

Boczniaki w tempurze


Składniki:
  1. oczywko, że BOCZNIAKI (4-5 dużych kapeluszy)
  2. tempura
      - mąka pszenna razowa (ok. 2 łyżki)
      - mąka pszenna (ok. 2 łyżki)
      - mąka kukurydziana (1 łyżka)
      - woda
      - przyprawy, tj. sól, pieprz ziołowy, ostra papryka, sos sojowy, czosnek kolorowy
Wykonanie:
  1.  Połączyć składniki na tempurę, proporcje bardzo intuicyjne, w efekcie powinno się osiągnąć konsystencję ciasta naleśnikowego. Do lodówki.
  2. Myjumyju boczniaki. Można je trochę rozpłaszczyć żeby były bardziej 'kotletowe'. 
  3. Umoczyć kapelusze w tempurze i pyk na rozgrzany olej na patelni. Smażyć tak około 3 minuty z każdej strony.

Mistrzyni pierwszego planu, czyli Sałatka ze szpinaku, truskawek i awokado. Klasyczne połączenie szpinaku i truskawek, które odkryłam dopiero teraz.

Składniki:
  1. świeży szpinak, liście no
  2. truskawki
  3. awokado
  4. olej sezamowy
  5. uprażone pestki dyni
  6. świeżo mielony pieprz, pieprz cytrynowy
  7. sos sojowy
  8. kilka kropli soku z cytryny
Wykonanie:
  1. Myk myk łączymy wszystkie składniki.
ROZKOSZ!!

czwartek, 8 listopada 2012

Kanelbulle

Będzie o drożdżowej bułce. Jak absurdalnie by to nie brzmiało, w Szwecji celebruje się święto tego oto drożdżowego zawijasa, zapiszcie, 4 października - Kanelbullens dag!! W każdym sklepie roztacza się intensywny zapach kardamonu i cynamonu. Nazwa Kanelbullar znaczy dokładnie 'cynamonowe bułeczki' i jest to chyba najbardziej typowy szwedzki deser , nie ma 'fiki' (tradycyjnej przerwy na kawę) bez Kanelbullara :)

 Na podstawie przepisu z The Vegan Swedes, a dokładnie stąd
  
KANELBULLAR
 Na ciasto: 
* 80g vegańskiej margaryny
 * szklanka 'mleka' roślinnego
 * 25g drożdży * szczypta soli
* 1/4 szklanki cukru
* 2 łyżeczki cynamonu (zależnie od preferencji)
* łyżeczka kardamonu
* ok 0.5 kg mąki  

Dodatki: 
* margaryna
* cukier
* cukier waniliowy
* tzw Pearl Sugar do posypania po wierzchu, ale zwyczajny brązowy też będzie klasa

 Wykonanie:
1. Rozpuszczamy margarynę, dodajemy mleko. Następnie trzeba miksturę ostudzić, co by 'nie zabić' drożdży.
2. Rozpuszczamy drożdże, w mieszance mleka i margaryny. Dodajemy sól, cukier, kardamon i cynamon i 2/3 odmierzonej ilości mąki.
 3. Najprzyjemniejsza część, czyli wyrabianie ciasta. Dodajemy resztę mąki i gnieciemy aż ciasto będzie nie przywierać do miski.
4. Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość. W ciepłym miejscu rzecz jasna.
5. Następnie wałkujemy ciasto, formując mniej lub więcej kwadrat.
 6. Tak oto rozwałkowane ciasto smarujemy margaryną, opruszamy dużą dawką cukru waniliowego i cukru zwyczajnego.
 7. Zawijamy ciasto jak roladę i kroimy w dosyć cienkie plastry. (tu wszystko bardzo ładnie rysunkowo objaśnione)
 8. Układamy plastry bezpośrednio na blasze do pieczenia lub lokujemy je w papilotkach do muffinów.
9. Zostawiamy na kilkanaście minut aż podwoją swoja objętość, a następnie opruszamy je Pearl Sugar, lub zwyczajnym cukrem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. 10. Pieczemy ok 10 minut w 220 stopniach. Po całym mozolnym procesie powinny smakować niebiańsko i wyglądać tak:





sobota, 29 września 2012

czcicielka na emigracji

Hej Ludzie! To ja, ja pukam w Wasze monitory po blisko półtorarocznej przerwie. Nie sadziłam, że jeszcze to powrócę. Ale jak klasyk powiadał 'nie porzucaj nadzieje'. I tak oto jestem. Po 16 miesiącach. Jak tytuł głosi jestem na emigracji. Chcianej, upragnionej, wyczekiwanej z utęsknieniem. A jak jest teraz, w rzeczywistości? Trochę inaczej niż zakładałam, ba , totalnie inaczej. Czasem przeklinam mój wybór, czasem mówię do siebie ' nie tak miało być'. Bo nie tak miało być, ale realia są inne. Gdy dokonywałam decyzji życie wyglądało inaczej, więcej trzymało mnie TU niż TAM, w Polsce. Nie chcę powiedzieć, że jest źle, bo jest cudnie i pięknie. Tu wydaje się, że niebo jest bliżej. Mam więcej wolnego czasu, ogromną potrzebę spędzania godzin w kuchni, mnóstwo kreatywnej krwi w żyłach. Jestem TU, w kraju gdzie najtańszy chleb kosztuje 10 zł, zawsze wieje wiatr i pada deszcz. Jak przeżyć? W następnych odcinkach, a póki co trochę pięknych widoków z Kraju Deszczowców.

niedziela, 22 maja 2011

Kofta w sosie pomidorowym

Raz na wozie, raz pod wozem, czasem też w wozie.

Mam coraz mniej czasu, mało śpię, mało jem. Widzę jak wszystko ewoluuje, jak ja się zmieniam. Wierzę , że może być jeszcze lepiej. Przeżywam swoją 4 młodość.

Nie jest tajemnicą , że uwielbiam kuchnię indyjską. Feeria barw, różnorodność smaków, przyprawy. Cud!

Moja wersja kofty:


Kofta w sosie pomidorowym




Składniki:
• ½ średniego kalafiora
• 5 średnich ziemniaków
• 4 łyżki maki sojowej
• Garść natki pietruszki
• Sos sojowy
• Garam masala, kumin, zmielona kozieradka, zmielona czarnuszka
• Olej do smażenia


1. Gotujemy kalafiora i ziemniaki w osolonej wodzie.
2. Rozgniatamy ugotowanego kalafiora i ziemniory (ważne żeby nie zrobić z nich puree) .
3. Dodajemy resztę składników. Dokładnie łączymy. Formujemy kulki i smażymy na gorącym, dosyć głębokim tłuszczu.


Sos pomidorowy:

Składniki:
• Czosnek (3-4 ząbki)
• Kumin, garam masala, pieprz Cayenne, sól, imbir w proszku, sambal
• Puszka pomidorów ( w sezonie pomidory świeże)
• olej
• cytryna

1. Na gorący olej wrzucamy posiekany czosnek. Następnie przyprawy. Chwile smażymy.
2. Dorzucamy pomidory. Redukujemy sos gotując mniej więcej 7-10 minut.
3. Na koniec dodajemy odrobinę soku z cytryny.

środa, 9 marca 2011

Babeczki z budyniem i kawałkami czekolady

Gość w dom, muffiny w dom. Prosta zasady. By odeprzeć monotonię –dwa rodzaje. A właściwie 4!


Czekoladowe powstały na podstawie przepisu z Vegan Cupcakes Take Over.

I tutaj apel do moich cudnych znajomych vel przyjaciół zwanych również Mężami i Żonami (tak, wiem że czasem czytacie moje tutejsze wynurzenia kulinarne), nieuchronnie zbliżają się urodziny waszej karmicielki o podrzucam wam pomysł na prezent
Obiecuję udawać zaskoczenie!

MUFFINY CZEKOLADOWE ( z owej Vegan Cupcakes Take Over)
Oryginalny przepis tu

Na sztuk pięć:
• ½ cupa mleka roślinnego
• ½ łyżeczki octu ryżowego
• 1/3 cupa cukru trzcinowego
• ¼ cupa oleju
• Kilka kropli aromatu waniliowego
• ½ cupa mąki
• ¼ cupa kakałka
• 1/3 łyżeczki sody
• ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
• Szczypta soli

1. Połączyć mleko i ocet. Zostawić na kilka minut.
2. Dodać cukier, olej i aromat. Ubić trzepaczką.
3. Dodać suche składniki wcześniej wymieszane do mokrych.
4. Sru do foremek. Piec około 18 minut w 180 ˚.


MUFFINY Z KAWAŁKAMI CZEKOLADY I BUDYNIEM

Na sztuk 5-6

• ½ szklanki mąki (razowa i pszenna 1:1)
• ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
• 1/8 łyzeczki sody
• Szczypta soli
• 1/8 szklanki oleju
• ¼ szklanki cukru
• ¼ szklanki mleka roślinnego
• 5 kostek czekolady drobno posiekanych
• Ugotowany waniliowy budyń (musi być gęsty)

1. Połączyć wszystkie składniki, offkorza poza budyniem.
2. Nałożyć masę do foremek, mniej więcej do połowy wysokości. Łyżka budyniu. I na wierzch zalać masą muffinową.
3. Piec około 15- 20 minut.

Jako nadzienie stosowałam też „Nutellę z cieciorki”.

czwartek, 24 lutego 2011

z dwóch jeden!

Wiadomo koniec miesiąca...a w portfelu więcej paragonów niż banknotów. Należy ratować się zapasami zamrażarki lub też najtańszymi produktami jakimi uraczy nas osiedlowy warzywniak. W takim momencie nie mam sensu silić się na wykwintne obiady , które wymagają od nas długiej listy składników.

Zdobądźmy się na kreatywność i napełnijmy brzuchy najniższym kosztem.

Samosy z zupą soczewicową.


Duszona kapusta z marchewką i góra surowizny plus wędzony tempeh

środa, 9 lutego 2011

Tarta. Z czymkolwiek.

Tarta z leczo


Można zastosować każde inne nadzienie, ale gdy garyszcze Rurkowego leczo stoi w lodówce to trzeba je jakoś spożytkować!

Na spód:
• 1 szklanka mąki razowej
• 2 łyżki mąki sojowej
• ¼ szklanki wody (zimnej)
• ¼ szklanki oleju

Absolutny rarytas czyli zalewa drożdżowa:
• 2 łyżki mąki kukurydzianej
• 2 łyżki mąki sojowej
• 1,5 lyżki świeżych drożdży
• 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
• Łyżka sosu sojowego
• Szklanka ciepłej wody + Łyżka bulionu Weje
• 1 łyżka oleju
• Tymianek, zioła prowansalskie, pieprz

1. Zagniatamy ciasto. Wałkujemy (Fuuu!) . Wylepiamy formę.
2. Podpiekamy spód w 200 stopniach przez ok. 10 minut.
3. Nakładamy farsz. Zalewamy przygotowanym mixem.
4. Zapiekamy około 20 minut w 190 stopniach.
5. Podajemy , częstujemy. Bo samotnie jadać to nie wypada!

poniedziałek, 7 lutego 2011

A tak się jada na zachodzie!

Najlepiej smakuje z bawarskiego gara. Bez żadnych ceregieli związanych z eleganckim podaniem, bez zastanawiania się jak właściwie trzymać widelec, z ubrudzonymi podbródkami i z ogromną satysfakcją z jedzenia po dniu pełnym wrażeń! Solidnie popite piwskiem.



Makaron, sałatka i coś na obraz i podobieństwo sosu do spaghetti.

1.Podsmażamy na oleju cebulę i czosnek. Wrzucamy starte pieczarki, granulat sojowy, startą marchewkę, pokrojoną w drobną kostkę paprykę. Smażymy minutkję lub dwie.
2. Dorzucamy pomidory. Trochę wody plus sól. I dusimy ok. 15-20 minut.
3. Nie zapominamy obficie sypnąć przyprawami takimi jak curry, kurkuma, chili , pieprz


I jako że ubóstwiam Bozie wszelkiego rodzaju a szczególnie te nieprzyzwoicie złote, zachwycam się monachijskim dziełem architektury! Dewocjonalia ROX!

piątek, 4 lutego 2011

Czcicielka reaktiwejszyn

Czcicielka marnotrawna córa Anny O. powraca!!! W wielkim stylu. Z wielkim zapałem do kuchenki gazowej i piekarnika elektrycznego.

Ostatnie miesiące sponiewierały mnie nieźle. Przekoziołkowałam wiele razy. Nie ominęło mnie dachowanie. Chociaż byłam o krok by być bez dachu nad głową.

Weganizm mój miewa się fantastycznie. Gotuję,experymentuję, odkrywam veg-zakamarki, zastępuję, wykluczam.

Zapowiedziałam, że powrót będzie w wielkim stylu. A konkretnie na makowo-bakaliową modłę.

CIASTO MAKOWE dla Cz.


Na prostokątną blaszkę 18x30 cm

Składniki:

Na ciasto:
• 2,5 szklanki mąki (razowa i pszenna 50:50)
• 0,5 szklanki cukru
• 250 g margaryny ‘Tej Właściwej’
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Na masę makową:
• Gotowa masa makowa (niektóre masy zawierają LAKTOZĘ, czytajmy etykiety.) albo jak kto lubi i potrafi przygotować własną
• 1 budyń waniliowy
• Duża garść rodzynek
• 2 garście posiekanych orzechów włoskich
• Aromat migdałowy i pomarańczowy (chyba że masa pierwotna jest już przearomatyzowana )
• 2 – 3 łyżki przecieru jabłkowego

1. Wymieszać masę z resztą składników.
2. Połączyć składniki na ciasto (powinno mieć konsystencję między kruszonką a zwartym ciastem)
3. Połowę wysypać na spód foremki. Na to masa makowa z dodatkami. Następnie reszta ‘nibykruszonki’.
4. Piec w 190 stopniach przez około 35-40 minut.

piątek, 10 września 2010

Zupa z selerem naciowym i cieciorką

Super rozgrzewająca.

Na zupę przygotujcie:
• 4 łodygi selera naciowego
• Cebulę
• 2 ząbki czosnku
• 2 marchewki
• 2 pietruszki
• Makaron orkiszowy
• Szklankę ugotowanej cieciorki
• Kumin, peper, chili, sos sojowy
• Wywar/kostkę warzywną+ wodę

Żeby zupę przygotować wykonajcie następujące czynności:
1. Podsmażcie na oleju pokrojony w plastry seler i cebulkę i posiekany czosnek .
2. Dodajcie marchew i pietruchę pokrojone w talarki. Zalejcie to wodą/ bulionem.
3. Przyprawcie.
4. Pod koniec gotowania dorzućcie makaron i cieciorkę.
5. Zblenderujcie.


Podałam z odrobiną mleczka kokosowego i kępką wyhodowanych kiełków i natka pietruszki.

niedziela, 5 września 2010

To lubię! I to! Lubię też kotleciki z tofu

I nie będzie o Mickiewiczu ani o Facesbook’u ( w pewnych kręgach zwanym Ryjbukiem)!
Będzie o tym co lubię. Właściwie już po akcji, przespałam! Żeby wypełnić choć w części powierzoną mi misję przez Mathildę i Edysqę muszę przeprowadzić wirtualny ekshibicjonizm.

Lubię…..
Zygmunta i nasze cudne wyprawy w nieznane.
Stokrotki.
Piwo. Hah!
Noc, bo inspiruje , pobudza procesy twórcze i myślowe. Dlatego wieczne niedospanie mi dokucza!
Owoce zerwane bezpośrednio z drzewa lub krzaczka!
Islandię. Kulturę, kino, muzykę, krajobrazy, maskonury, gejzery. Wszystko co islandzkie.
Moich. Serio, lubię ich!
Zimę. Uwielbiam czuć dwudziestostopniowy mróz na polikach Uwielbiam hasać przez ogromne zaspy w wybitnie przemiękliwych butach. Uwielbiam bitwy na śnieżki. Uwielbiam grube swetry i ciepłe płaszcze.
Zapach piątej nad ranem.
Siebie też lubię! Nie żaden tam narcyzm. Po prostu lubię.

Nie będę wskazywać lubianych blogów paluchem ,bo przecie nie wypada!

Pomidorowe kotleciki z tofu

• ¾ kostki tofu
• Podobna ilość kaszy jaglanej
• Kilka łyżek zarodków pszennych
• Duża garść ziaren słonecznika
• 1 cebula
• Sos sojowy
• 2 łyżki mąki kuku
• Zioła prowansalskie, peper
• Olej
• Koncentrat pomidorowy

1. Zeszklić cebulę.
2. Połączyć rozkruszone tofu z resztą składników.
3. Lepić kuleczki Rozpłaszczyć. Ułożyć na papierze do pieczenia.
4. Piec 15-20 minut w 180 stoniach.


A Ciasto w miasto wymiotło. Było bardzo si!

sobota, 28 sierpnia 2010

To se ne wrati i bakłażan z jabłkami





Przez całe wakacje rzadko bywałam w domu, ale jak tylko miałam okazję poprzebywać dłużej na moich włościach od razu zabierałam się do pieczenie, gotowania, DIY’owania!

Najczęściej obiady wyglądały tak:



Korzystając z dobrodziejstw okresu letniego na stołach dominowała surowizna, świeże warzywa i owoce.

Czasem przychodziły refleksje, zastanawianie się nad życiem, powroty do przeszłości, reminiscencje z nastoletnich czasów, przeglądanie zdjęć pt „20 zmarszczek i kilka kilo temu ”. I stanął mi pewien obraz przed oczyma- od czego zaczęła się moja historia kuchenna. Były to czasy wczesnolicealne, czasy raczkującego wegetarianizmu. Z moją A. umówiłyśmy się na gotowanie, ja całkowity żółtodziób kulinarny. Zrobiłyśmy zapiekanego bakłażana nadzienego jabłkami, pieczarkami i ryżem.




Jako że wszyscy i wszystko ewoluuje , włącznie z kuchnią, smakami które lubimy, czasem weganizujemy się, dlatego wersja współczesna niewiele ma wspólnego z pierwotną.

Bakłażan z jabłkami


Składniki: (dla jednej persony):
• ½ bakłażana
• ½ jabłka
• Garść rodzynek
• Cynamon
• Czosnek granulowany
• Imbir mielony
• Kumin
• Pieprz czarny
• Olej
• Ryż dziki

1. Pokroić bakłażana w grube plastry. Posolić i pocytrynić. Odstawić na około 30 minut. Odsączyć.
2. Wrzucić na rozgrzany olej bakłażan pokrojony w kostkę, potem jabłka a następnie resztę składników.




Przypominam o jutrzejszym Cieście w mieście! Spotkajmy się! Udało mi się zwerbować Q by wypróbował swoje kuli-umiejętności a także kilka osób w roli obserwatorów i konsumentów

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Okara i kanapki prosto do Twojej japki! I o akcji „Ciasto w miasto”.

Zapraszam Was wszystkich na akcję Ciasto w miasto! Idea jest prosta- pieczemy pyszności a dochód z ich sprzedaży zostanie przeznaczony na kampanię Fundacji Viva - Chów przemysłowy śmierdzi.

Więcej info znajdziecie na stronie Vivy lub na Fejsie.

Nawołuję!Podwińmy rękawy, zaoferujmy swoje rączki, piekarniki i foremki i zróbmy coś fajnego! Jeśli nie wierzycie w swoje kulinarne siły lub vegan-pieczenie to dla was temat z odległej galaktyki, wpadnijcie i przekonajcie się , że ciasta bez jajek i babeczki bez mleka to nie humbug! Zaprośmy znajomych , niech oni zaproszą swoich. Pamiętajcie, im więcej głodnych brzuchów tym więcej zebranej kasy!

A teraz o nie-słodkim.
O produkcji soj-mleka i górach okary była mowa już w poprzednim wpisie. Dziś continuum tego tematu.


Śniadaniowy „hummus” z fasoli i okary.

Składniki:
• Okara (1/2 szklanki)
• Fasola (1/2 szklanki uprzednio ugotowanej)
• Sok z cytryny do smaku
• Uprażony i zmielony sezam
• Czosnek
• Sól, pieprz, papryka
• Sos sojowo grzybowy

1. Nic skomplikowanego nas nie czeka – miksujemy wszystko.

Foto przedstawia wspólną celebrację śniadania z Moimi. Nie ma nic przyjemniejszego od możliwości zaserwowania Moim nad ranem śniadania. Nie byle jakiego , musi być na wypasie!
Podstawą każdej wizyty jest Paprykarz, spożywany o każdej porze dnia i nocy. Można rzec, że moje mieszkanie jest mekką do której pielgrzymują wyznawcy błogosławionego Paprykarzu.
Na talerzach pojawiło się również awokado, uprażony słonecznik, kiełki pszenicy i dużo surowizny w postaci pomidorowo-ogórkowej.


Z pozostałości okary zostały zrobione kotleciki

Składniki:\
• Okara (około 3 szklanki)
• Marchewki (2 sztuki, starte)
• Pietruszki ( 2 sztuki , starte)
• Płatki owsiane (1 szklanka)
• Papryka czerwona (1/2 strąka)
• Cebula
• Natka pietruszki
• Kukurydza
• Cukinia (1/2 małej, starta)
• Czosnek
• Sambal
• Mąka kuku
• Sos sojowo-grzybowy
• Chilli
• Papryka
• Sól ziołowa
• Pieprz czarny i Cayenne

1.Szklimy cebulę, wrzucamy resztę warzyw. Chwilę smażymy, potem dusimy aż do miękkości.
2. Dodajemy mąkę, przyprawy, odstawiamy na godzinę.
3. Formujemy kotleciki . Pieczemy lub smażymy.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Ciastomania. Tofurniki , okarniki i tarty wiśniowe.

Piekę, piekę! Był też tort ale, żadne ze zdjęć nie ukazuje w wystarczający sposób jego gracji i wdzięku!


Tofurnik, czyli absolutny mistrz sezonu wiosna-lato 2010. Przepis puszkowy, jedynie spód pomysłu własnego , nic skomplikowanego- utarte ciasteczka z margaryna i cukrem. Wierzch uzdrowotniony, dlatego część kruszonki zastąpiona płatkami migdałowymi!

Po produkcji mleka sojowego została mi góra okary, którą trzeba było jakos zutylizować.Bardzo przydatna okazała się strona OkaraMountain. W efekcie powstało ciasto z okarą, kotleciki oraz humus.

Ciasto z okary podbiło moje podniebienie.

Skład: (ilości orientacyjne)
• 1 szklanka musu jabłkowego (powstał był z 4 niewielkich jabłek duszonych z dodatkiem Muscovado)
• 1/3 szklanki oleju
• 1 szklanka okary
• 1/3 szklanki cukru trzcinowego (lub nawet mniej)
• 1 łyżeczka sody
• ¼ szklanki mleka roślinnego
• 2/3 szklanki mąki pszennej
• 1 szklanka mąki owsianej
• Cynamon
• Przyprawa piernikowa
• Orzechy włoskie
• Rodzynki

1. Łączymy mus, olej, okarę, cukier, sodę i mleko. W drugiej misce pozostałe składniki. Potem zawartość dwóch misek razem . Szuruburu. Masa będzie gęsta, podobna do muffinowej.
2. Przekładamy do formy. Pieczemy w 200 stopniach przez około 30 minut.

Tutaj w zestawie z Ineczką zabieloną DIY’owskim mlekiem sojowo-kokosowym.



Tarta wiśniowa, skombinowana u D. gdzie przez kilka dni okupowałam kanapę i kuchnię.
Spód to mąka, olej, woda, cukier. Nadzienie stanowią wiśnie pocukrzone odrobinę. Kratka z ciasta na spód wieńczy dzieło.


Mężczyzna prezentuje



Mężczyzna pożera

niedziela, 8 sierpnia 2010

Tofu z pieczarkami i szpinakiem oraz raw-zupa

Tofu z pieczarkami i szpinakiem

Składniki:
• ½ cebuli
• Szpinak świeży lub mrożony
• 2 duże pieczary
• Imbir kandyzowany
• Sezam
• Olej
• Tofu wcześniej zamarynowane
• Makaron gryczany
• Oliwa aromatyzowana chili , sambal oelek, czosnek, pieprz, sos sojowo grzybowy

1. Gotujemy makaron.
2. 2.Smażymy pieczary, szklimy cebulę, dorzucamy tofu wraz z marynatą, szpinakers. Smażymy chwilę.
3. Drobno siekamy imbir kandyzowany, dokładamy na patelnię, Mieszamy.
4. Na talerz i sezamem opruszyć.


Zupa coś w stylu gazpacho


Składniki: ( dla dwóch person)

• 3 pomidory
• ½ strąka papryki czerwonej
• ½ strąka papryki żółtej
• ½ ogóra
• 1 marchewka
• 1/3 średniej cukinii
• Sambal oelek
• Pieprz, sól, papryka
• Oliwa

1. Robimy „makaron” z marchewki i cukinii (przy pomocy obieraczki do warzyw)
2. Sparzamy i obieramy ze skórki pomidory. Obieramy ogóra.
3. Miksujemy!

Pomysł na makaron stąd.

niedziela, 1 sierpnia 2010

RISOTTO Z BOBEM I KURKAMI


Składniki:
• Ryż
• Bób ugotowany wcześniej
• Kurki podsmażone z cebulką
• Więcej cebuli
• Czosnek
• Tymianek, pieprz,
• bulion

1. Zeszklić cebulę + przyprawy.
2. Dodać ryż, chwilę podsmażyć, zalać wodą bądź bulionem.
3. Pod koniec gotowania dodać bób i kurki.


Są wakacje i totalny brak czasu mi dokucza. Gotuję głównie na kuchence turystycznej. Zwiedzam, chodzę , jeżdżę z północy na południe. Cudnie!

Będąc w Sopocie obowiązkowo odwiedziliśmy Giuseppe’go!

czwartek, 15 lipca 2010

Makaron z jagodami i tofuserkiem


Owoce owoce, trzeba korzystać i zajadać póki są! Ja ciągle w żałobie po truskawkach.
Dziś podano nie wymagający zbyt wielu czynności, a szczególnie stania przy kuchence posiłek.

Ugotowano makaron, umyto jagody, zrobiono tofuserek.


Tofuserek( na podstawie „Zaskakującego tofu”)

Składniki:
• 120 g tofu
• 120 ml mleka sojowego lub innego roślinnego
• Cukier waniliowy (najlepiej domowym sposobem przygotowany) w ilości „do smaku”
• Aromat waniliowy

1.Zmiksować wszystko na gładką masę.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Torty i o wegańskim grillowaniu

Znowu znowu nastąpiła przerwa w blogowaniu, gdyż znowu znowu wyjechało się. ‘Wczasy poza miastem” były cudowne, obfitowały we wspaniałe posiłki.
Zanim o wyjeździe to wpierw zgodnie z chronologią – uro-tort.

Nadarzyła się kolejna okazja by wytworzyć uro-tort. Bazowałam na pierwotnym przepisie, jednak zmieniłam jego dekorację aby nadać mu niepowtarzalny image!

Budyniowy krem zrobiłam od podstaw tzn. przy pomocy mąki ziemniaczanej, mąki pszennej, mleka roślinnego i aromatu waniliowego. Masy zrobiłam większą ilość niż poprzednio i wysmarowałam nią wierzch ciasta i boki (użycie śmietanki kokosowej mogło być ryzykowne ze względu na masakrycznie wysoką temperaturę). Do przełożenia użyłam truskawek w syropie. Później obsypałam ciasto płatkami migdałów.

Wszystko fajnie , tylko jak ten tort przewieźć w miejsce docelowego fetowania. Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli posiada się kawałek tektury ( na przykład z bloku A3) i 10 cm taśmy klejącej, nożyczki są przydatne acz nie są niezbędne. Następnie tort ląduje w torbie termoizolacyjnej.


I pałaszowanie


Przechodząc do kolejnego tematu…
Na wielu forach pojawia się pytanie : Co na wegetariańskiego/ wegańskiego grilla?
Jest ogrom możliwości, nasze pomysły się nie kończą i będziemy nowe wymysły naszych umysłów wcielać w życie.
Najnowsze propozycje:
Szaszłyki

Najprostsze z prosty danie grillowe. Kompozycja i dobór warzyw jest dowolny, a my proponujemy takie wersje:

Potrzebujemy:
• Cebule
• Pieczarki
• Pomidorki koktajlowe
• Tofu wędzone lub kotlety sojowe wcześniej namoczone i zamarynowane
• Papryka czerwona
• Bakłażan
• Oliwę
• Czosnek
• Przyprawy (my użyliśmy oregano, soli ziołowej, ziół prowansalskich, przyprawy do pizzy, pieprz kolorowy


1. Cebulę pokroiliśmy w talarki, pieczarki obraliśmy i umyliśmy ( jeśli są dużych rozmiarów to należy przekroić je na pół), wykroiliśmy miąższ bakłażana i pokroiliśmy go w kostkę.
2. Wszystkie warzywa wrzuciliśmy do wielkiej miski. Polaliśmy je dużą ilością oliwy, wrzuciliśmy rozgniecione ząbki czosnku i ziarna pieprzu kolorowego a także resztę przypraw.
3. Zostawiliśmy na około godzinę, aby smaki się przegryzły
4. Nakłuwaliśmy na patyczki i grillowaliśmy.

Bakłażan nadziewany ryżem i pomidorami.

Składniki:
• Bakłażany
• Ugotowany ryż jaśminowy
• Pomidory
• Tandoori masala
• Cynamon

1. Wydrążyliśmy miąższ bakłażana. Pokroiliśmy go w kostkę.
2. Wymieszać zkostkowany miąższ z ryżem jaśminowym, pokrojonymi pomidorami i przyprawami.
3. Nałożyliśmy masę do „skóry” bakłażana. Zawinęliśmy w folią aluminiową. I na grilla.

I największe zaskoczenie- Ananas z curry

Pozbawiliśmy ananasa skóry, pokroiliśmy go na drobne cząstki, pozypaliśmy go curry, zawinęliśmy w folię i ułożyliśmy na grillu. Część wykorzystaliśmy do szaszłyków.

Sałatka też musiała się pojawić


Jedliśmy również śniadania (podczas których królował paprykarz i hummus z czarnymi oliwkami)i obiady. Generalnie dużo jedliśmy :)
Zupa z czerowną soczewicą i mleczkiem kokosowym




Heh , i wyszło coś w stylu fotostory

niedziela, 4 lipca 2010

wegusy w drodze, czyli jak poradzić sobie żywieniowo na wakacjach

Ostatnie tygodnie byłam całkowicie wyłączona z blogosfery, teraz będę nadrabiać zaległości , czytając , pisząc, oglądając , komentując. Sesja , wyjazd terenowy, mnóstwo innych spraw do ogarnięcia, wiele przemyśleń, analiz, rozkoszowanie się stanem jaki osiągnęłam, całkowite odcięcie się od przyziemności, fruwanie ponad chodnikami.
Ale powracam z przymocowanymi na stałe do nosa różowymi okularami!
Zaczęły się wakacje (jejejeje!), a właściwie trwają w najlepsze. Jest to czas wyjazdów,,przejazdów, podróży w dalekie krainy i te bliższe. Generalnie cudowny czas. Dobrze doobrze, nie oszukujmy się nie najemy się słoną wodą morską, skrzeczącym pod stopami piaskiem, a tym bardziej wieczorną bryzą. Stołówki oferujące wegetariańskie posiłki mają najczęściej postać ryb lub też pierogów ze skwarkami. Dlatego lepiej nie zdawać się na świadomość pań kucharek.
Teraz nastąpi kilka rad dla wegów.Mając za sobą kilkudniowy pobyt w skrajnie nie cywilizowanym miejscu , nabyłam trochę doświadczenia, którym się podzielę.
Po primo, warto rozeznać się czy w grupie , z którą wyjeżdżamy są osoby nie decydujące się na zbiorowe żywienie (niekoniecznie weg, ale z jakiś powodów kontestujący jadłową masówkę). Kolektywne gotowanie nie tylko jest miłe i przyjemne ,ale również wprowadza pewien podział pt "kto co bierze" i ułatwia przygotowywanie posiłków.
Secundo, zaopatrzmy się we własny palnik, nie zajmuje on dużo miejsca w plecaku a ratuje dupsko, gdy nie mamy możliwośći skorzystania z kuchenki. Poza palnikiem należy zabrać: garnek, sztućce, miskę lub talerz, deskę do siekania, kubek.
Postarajmy się stworzyć zarys planowanego menu. Pozwala to na ograniczenie zbędnego bagażu w postaci składników, które do niczego nie będą nam przydatne.
Zastanówmy się jakie produkty możemy dostać w miejscu , do którego zmierzamy, a jakie należałoby spakować do plecaka. Nie bądźmy naiwni, w miejscowości liczącej 200 mieszkańców spożywczaku na półce nie uświadczymy mleka roślinnego ( doświadczenie z przed kilku lat nauczyło mnie, że nawet uzyskanie soczewicy w Kołobrzegu graniczy z cudem).
Wyboru produktów dokonujmy roztropnie, patrzmy pod względem przydatności użycia, uniwersalności w zastosowaniu, a przede wszystkim odporności na przebywanie poza lodówką przez dłuższy czas.
Przygotujcie sobie na dzień wcześniej wyprawkę. Może mieć ona formę paprykarzu ( sprawdza się świetnie), past na kanapki, owoców, ciasteczek.
My zabraliśmy ze sobą m.in: wielki słój paprykarzu, kaszę jaglaną, awokado, mleko ryżowe,płatki owsiane, pestki słonecznika, 3 rodzaje ciastek ( w tym "kulki mocy"), domowy dżem truskawkowy , pumpernikiel, pieczywo typu WASA, gomasio, herbatę czerwoną,soczewicę, mleczko kokosowe, przyprawy plus warzywa i owoce konieczne do przetrwania pierwszego dnia.

Dzień ostatni upłynął nam pod znakiem curry z fasolką szparagową. Karolusowe swierdzenie " ja nawet w domu tak dobrze nie jadam" oddaje idealnie stan naszych brzuchów.



Silna grupa pod wezwaniem Oi Oi Oi!


Na dodatek dwa cuda natury