sobota, 29 września 2012

czcicielka na emigracji

Hej Ludzie! To ja, ja pukam w Wasze monitory po blisko półtorarocznej przerwie. Nie sadziłam, że jeszcze to powrócę. Ale jak klasyk powiadał 'nie porzucaj nadzieje'. I tak oto jestem. Po 16 miesiącach. Jak tytuł głosi jestem na emigracji. Chcianej, upragnionej, wyczekiwanej z utęsknieniem. A jak jest teraz, w rzeczywistości? Trochę inaczej niż zakładałam, ba , totalnie inaczej. Czasem przeklinam mój wybór, czasem mówię do siebie ' nie tak miało być'. Bo nie tak miało być, ale realia są inne. Gdy dokonywałam decyzji życie wyglądało inaczej, więcej trzymało mnie TU niż TAM, w Polsce. Nie chcę powiedzieć, że jest źle, bo jest cudnie i pięknie. Tu wydaje się, że niebo jest bliżej. Mam więcej wolnego czasu, ogromną potrzebę spędzania godzin w kuchni, mnóstwo kreatywnej krwi w żyłach. Jestem TU, w kraju gdzie najtańszy chleb kosztuje 10 zł, zawsze wieje wiatr i pada deszcz. Jak przeżyć? W następnych odcinkach, a póki co trochę pięknych widoków z Kraju Deszczowców.

4 komentarze:

  1. o, fajnie że wróciłaś!
    czekam na kolejne relacje z Kraju Deszczowców :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Znam ten ból...Sama od 4miesiecy mieszkam na "wyczekiwanej,ukochanej" emigracji..No i jest pieknie(chleb kosztuje 20zł hehe), tez pada, pieniądze dobre, ale jakoś tak...Sama nie wiem o co mi chodzi;p zapraszam do mnie na blog, może coś Was zainteresuje:) Może kontakt na priv? Kólko wsparcia emigrantek?:p http://bycwiernymnaturze.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj znów :-) Na drugi początek życzę CI wspaniałego jedzenia, super ludzi dookoła Ciebie i zadowolenia z emigracji :-)

    OdpowiedzUsuń