Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
sobota, 29 września 2012
czcicielka na emigracji
Hej Ludzie!
To ja, ja pukam w Wasze monitory po blisko półtorarocznej przerwie. Nie sadziłam, że jeszcze to powrócę. Ale jak klasyk powiadał 'nie porzucaj nadzieje'.
I tak oto jestem. Po 16 miesiącach.
Jak tytuł głosi jestem na emigracji. Chcianej, upragnionej, wyczekiwanej z utęsknieniem. A jak jest teraz, w rzeczywistości? Trochę inaczej niż zakładałam, ba , totalnie inaczej. Czasem przeklinam mój wybór, czasem mówię do siebie ' nie tak miało być'. Bo nie tak miało być, ale realia są inne. Gdy dokonywałam decyzji życie wyglądało inaczej, więcej trzymało mnie TU niż TAM, w Polsce. Nie chcę powiedzieć, że jest źle, bo jest cudnie i pięknie. Tu wydaje się, że niebo jest bliżej. Mam więcej wolnego czasu, ogromną potrzebę spędzania godzin w kuchni, mnóstwo kreatywnej krwi w żyłach.
Jestem TU, w kraju gdzie najtańszy chleb kosztuje 10 zł, zawsze wieje wiatr i pada deszcz. Jak przeżyć? W następnych odcinkach, a póki co trochę pięknych widoków z Kraju Deszczowców.
poniedziałek, 7 lutego 2011
A tak się jada na zachodzie!
Najlepiej smakuje z bawarskiego gara. Bez żadnych ceregieli związanych z eleganckim podaniem, bez zastanawiania się jak właściwie trzymać widelec, z ubrudzonymi podbródkami i z ogromną satysfakcją z jedzenia po dniu pełnym wrażeń! Solidnie popite piwskiem.
Makaron, sałatka i coś na obraz i podobieństwo sosu do spaghetti.

1.Podsmażamy na oleju cebulę i czosnek. Wrzucamy starte pieczarki, granulat sojowy, startą marchewkę, pokrojoną w drobną kostkę paprykę. Smażymy minutkję lub dwie.
2. Dorzucamy pomidory. Trochę wody plus sól. I dusimy ok. 15-20 minut.
3. Nie zapominamy obficie sypnąć przyprawami takimi jak curry, kurkuma, chili , pieprz
I jako że ubóstwiam Bozie wszelkiego rodzaju a szczególnie te nieprzyzwoicie złote, zachwycam się monachijskim dziełem architektury! Dewocjonalia ROX!
Makaron, sałatka i coś na obraz i podobieństwo sosu do spaghetti.

1.Podsmażamy na oleju cebulę i czosnek. Wrzucamy starte pieczarki, granulat sojowy, startą marchewkę, pokrojoną w drobną kostkę paprykę. Smażymy minutkję lub dwie.
2. Dorzucamy pomidory. Trochę wody plus sól. I dusimy ok. 15-20 minut.
3. Nie zapominamy obficie sypnąć przyprawami takimi jak curry, kurkuma, chili , pieprz
I jako że ubóstwiam Bozie wszelkiego rodzaju a szczególnie te nieprzyzwoicie złote, zachwycam się monachijskim dziełem architektury! Dewocjonalia ROX!
sobota, 28 sierpnia 2010
To se ne wrati i bakłażan z jabłkami

Przez całe wakacje rzadko bywałam w domu, ale jak tylko miałam okazję poprzebywać dłużej na moich włościach od razu zabierałam się do pieczenie, gotowania, DIY’owania!
Najczęściej obiady wyglądały tak:

Korzystając z dobrodziejstw okresu letniego na stołach dominowała surowizna, świeże warzywa i owoce.
Czasem przychodziły refleksje, zastanawianie się nad życiem, powroty do przeszłości, reminiscencje z nastoletnich czasów, przeglądanie zdjęć pt „20 zmarszczek i kilka kilo temu ”. I stanął mi pewien obraz przed oczyma- od czego zaczęła się moja historia kuchenna. Były to czasy wczesnolicealne, czasy raczkującego wegetarianizmu. Z moją A. umówiłyśmy się na gotowanie, ja całkowity żółtodziób kulinarny. Zrobiłyśmy zapiekanego bakłażana nadzienego jabłkami, pieczarkami i ryżem.


Jako że wszyscy i wszystko ewoluuje , włącznie z kuchnią, smakami które lubimy, czasem weganizujemy się, dlatego wersja współczesna niewiele ma wspólnego z pierwotną.
Bakłażan z jabłkami
Składniki: (dla jednej persony):
• ½ bakłażana
• ½ jabłka
• Garść rodzynek
• Cynamon
• Czosnek granulowany
• Imbir mielony
• Kumin
• Pieprz czarny
• Olej
• Ryż dziki
1. Pokroić bakłażana w grube plastry. Posolić i pocytrynić. Odstawić na około 30 minut. Odsączyć.
2. Wrzucić na rozgrzany olej bakłażan pokrojony w kostkę, potem jabłka a następnie resztę składników.

Przypominam o jutrzejszym Cieście w mieście! Spotkajmy się! Udało mi się zwerbować Q by wypróbował swoje kuli-umiejętności a także kilka osób w roli obserwatorów i konsumentów
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Okara i kanapki prosto do Twojej japki! I o akcji „Ciasto w miasto”.
Zapraszam Was wszystkich na akcję Ciasto w miasto! Idea jest prosta- pieczemy pyszności a dochód z ich sprzedaży zostanie przeznaczony na kampanię Fundacji Viva - Chów przemysłowy śmierdzi.
Więcej info znajdziecie na stronie Vivy lub na Fejsie.
Nawołuję!Podwińmy rękawy, zaoferujmy swoje rączki, piekarniki i foremki i zróbmy coś fajnego! Jeśli nie wierzycie w swoje kulinarne siły lub vegan-pieczenie to dla was temat z odległej galaktyki, wpadnijcie i przekonajcie się , że ciasta bez jajek i babeczki bez mleka to nie humbug! Zaprośmy znajomych , niech oni zaproszą swoich. Pamiętajcie, im więcej głodnych brzuchów tym więcej zebranej kasy!
A teraz o nie-słodkim.
O produkcji soj-mleka i górach okary była mowa już w poprzednim wpisie. Dziś continuum tego tematu.

Śniadaniowy „hummus” z fasoli i okary.
Składniki:
• Okara (1/2 szklanki)
• Fasola (1/2 szklanki uprzednio ugotowanej)
• Sok z cytryny do smaku
• Uprażony i zmielony sezam
• Czosnek
• Sól, pieprz, papryka
• Sos sojowo grzybowy
1. Nic skomplikowanego nas nie czeka – miksujemy wszystko.
Foto przedstawia wspólną celebrację śniadania z Moimi. Nie ma nic przyjemniejszego od możliwości zaserwowania Moim nad ranem śniadania. Nie byle jakiego , musi być na wypasie!
Podstawą każdej wizyty jest Paprykarz, spożywany o każdej porze dnia i nocy. Można rzec, że moje mieszkanie jest mekką do której pielgrzymują wyznawcy błogosławionego Paprykarzu.
Na talerzach pojawiło się również awokado, uprażony słonecznik, kiełki pszenicy i dużo surowizny w postaci pomidorowo-ogórkowej.
Z pozostałości okary zostały zrobione kotleciki
Składniki:\
• Okara (około 3 szklanki)
• Marchewki (2 sztuki, starte)
• Pietruszki ( 2 sztuki , starte)
• Płatki owsiane (1 szklanka)
• Papryka czerwona (1/2 strąka)
• Cebula
• Natka pietruszki
• Kukurydza
• Cukinia (1/2 małej, starta)
• Czosnek
• Sambal
• Mąka kuku
• Sos sojowo-grzybowy
• Chilli
• Papryka
• Sól ziołowa
• Pieprz czarny i Cayenne
1.Szklimy cebulę, wrzucamy resztę warzyw. Chwilę smażymy, potem dusimy aż do miękkości.
2. Dodajemy mąkę, przyprawy, odstawiamy na godzinę.
3. Formujemy kotleciki . Pieczemy lub smażymy.
Więcej info znajdziecie na stronie Vivy lub na Fejsie.
Nawołuję!Podwińmy rękawy, zaoferujmy swoje rączki, piekarniki i foremki i zróbmy coś fajnego! Jeśli nie wierzycie w swoje kulinarne siły lub vegan-pieczenie to dla was temat z odległej galaktyki, wpadnijcie i przekonajcie się , że ciasta bez jajek i babeczki bez mleka to nie humbug! Zaprośmy znajomych , niech oni zaproszą swoich. Pamiętajcie, im więcej głodnych brzuchów tym więcej zebranej kasy!
A teraz o nie-słodkim.
O produkcji soj-mleka i górach okary była mowa już w poprzednim wpisie. Dziś continuum tego tematu.

Śniadaniowy „hummus” z fasoli i okary.
Składniki:
• Okara (1/2 szklanki)
• Fasola (1/2 szklanki uprzednio ugotowanej)
• Sok z cytryny do smaku
• Uprażony i zmielony sezam
• Czosnek
• Sól, pieprz, papryka
• Sos sojowo grzybowy
1. Nic skomplikowanego nas nie czeka – miksujemy wszystko.
Foto przedstawia wspólną celebrację śniadania z Moimi. Nie ma nic przyjemniejszego od możliwości zaserwowania Moim nad ranem śniadania. Nie byle jakiego , musi być na wypasie!
Podstawą każdej wizyty jest Paprykarz, spożywany o każdej porze dnia i nocy. Można rzec, że moje mieszkanie jest mekką do której pielgrzymują wyznawcy błogosławionego Paprykarzu.
Na talerzach pojawiło się również awokado, uprażony słonecznik, kiełki pszenicy i dużo surowizny w postaci pomidorowo-ogórkowej.
Z pozostałości okary zostały zrobione kotleciki
Składniki:\
• Okara (około 3 szklanki)
• Marchewki (2 sztuki, starte)
• Pietruszki ( 2 sztuki , starte)
• Płatki owsiane (1 szklanka)
• Papryka czerwona (1/2 strąka)
• Cebula
• Natka pietruszki
• Kukurydza
• Cukinia (1/2 małej, starta)
• Czosnek
• Sambal
• Mąka kuku
• Sos sojowo-grzybowy
• Chilli
• Papryka
• Sól ziołowa
• Pieprz czarny i Cayenne
1.Szklimy cebulę, wrzucamy resztę warzyw. Chwilę smażymy, potem dusimy aż do miękkości.
2. Dodajemy mąkę, przyprawy, odstawiamy na godzinę.
3. Formujemy kotleciki . Pieczemy lub smażymy.
poniedziałek, 12 lipca 2010
Torty i o wegańskim grillowaniu
Znowu znowu nastąpiła przerwa w blogowaniu, gdyż znowu znowu wyjechało się. ‘Wczasy poza miastem” były cudowne, obfitowały we wspaniałe posiłki.
Zanim o wyjeździe to wpierw zgodnie z chronologią – uro-tort.
Nadarzyła się kolejna okazja by wytworzyć uro-tort. Bazowałam na pierwotnym przepisie, jednak zmieniłam jego dekorację aby nadać mu niepowtarzalny image!
Budyniowy krem zrobiłam od podstaw tzn. przy pomocy mąki ziemniaczanej, mąki pszennej, mleka roślinnego i aromatu waniliowego. Masy zrobiłam większą ilość niż poprzednio i wysmarowałam nią wierzch ciasta i boki (użycie śmietanki kokosowej mogło być ryzykowne ze względu na masakrycznie wysoką temperaturę). Do przełożenia użyłam truskawek w syropie. Później obsypałam ciasto płatkami migdałów.

Wszystko fajnie , tylko jak ten tort przewieźć w miejsce docelowego fetowania. Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli posiada się kawałek tektury ( na przykład z bloku A3) i 10 cm taśmy klejącej, nożyczki są przydatne acz nie są niezbędne. Następnie tort ląduje w torbie termoizolacyjnej.

I pałaszowanie

Przechodząc do kolejnego tematu…
Na wielu forach pojawia się pytanie : Co na wegetariańskiego/ wegańskiego grilla?
Jest ogrom możliwości, nasze pomysły się nie kończą i będziemy nowe wymysły naszych umysłów wcielać w życie.
Najnowsze propozycje:
Szaszłyki

Najprostsze z prosty danie grillowe. Kompozycja i dobór warzyw jest dowolny, a my proponujemy takie wersje:
Potrzebujemy:
• Cebule
• Pieczarki
• Pomidorki koktajlowe
• Tofu wędzone lub kotlety sojowe wcześniej namoczone i zamarynowane
• Papryka czerwona
• Bakłażan
• Oliwę
• Czosnek
• Przyprawy (my użyliśmy oregano, soli ziołowej, ziół prowansalskich, przyprawy do pizzy, pieprz kolorowy
1. Cebulę pokroiliśmy w talarki, pieczarki obraliśmy i umyliśmy ( jeśli są dużych rozmiarów to należy przekroić je na pół), wykroiliśmy miąższ bakłażana i pokroiliśmy go w kostkę.
2. Wszystkie warzywa wrzuciliśmy do wielkiej miski. Polaliśmy je dużą ilością oliwy, wrzuciliśmy rozgniecione ząbki czosnku i ziarna pieprzu kolorowego a także resztę przypraw.
3. Zostawiliśmy na około godzinę, aby smaki się przegryzły
4. Nakłuwaliśmy na patyczki i grillowaliśmy.

Bakłażan nadziewany ryżem i pomidorami.

Składniki:
• Bakłażany
• Ugotowany ryż jaśminowy
• Pomidory
• Tandoori masala
• Cynamon
1. Wydrążyliśmy miąższ bakłażana. Pokroiliśmy go w kostkę.
2. Wymieszać zkostkowany miąższ z ryżem jaśminowym, pokrojonymi pomidorami i przyprawami.
3. Nałożyliśmy masę do „skóry” bakłażana. Zawinęliśmy w folią aluminiową. I na grilla.
I największe zaskoczenie- Ananas z curry
Pozbawiliśmy ananasa skóry, pokroiliśmy go na drobne cząstki, pozypaliśmy go curry, zawinęliśmy w folię i ułożyliśmy na grillu. Część wykorzystaliśmy do szaszłyków.
Sałatka też musiała się pojawić

Jedliśmy również śniadania (podczas których królował paprykarz i hummus z czarnymi oliwkami)i obiady. Generalnie dużo jedliśmy :)
Zupa z czerowną soczewicą i mleczkiem kokosowym


Heh , i wyszło coś w stylu fotostory
Zanim o wyjeździe to wpierw zgodnie z chronologią – uro-tort.
Nadarzyła się kolejna okazja by wytworzyć uro-tort. Bazowałam na pierwotnym przepisie, jednak zmieniłam jego dekorację aby nadać mu niepowtarzalny image!
Budyniowy krem zrobiłam od podstaw tzn. przy pomocy mąki ziemniaczanej, mąki pszennej, mleka roślinnego i aromatu waniliowego. Masy zrobiłam większą ilość niż poprzednio i wysmarowałam nią wierzch ciasta i boki (użycie śmietanki kokosowej mogło być ryzykowne ze względu na masakrycznie wysoką temperaturę). Do przełożenia użyłam truskawek w syropie. Później obsypałam ciasto płatkami migdałów.

Wszystko fajnie , tylko jak ten tort przewieźć w miejsce docelowego fetowania. Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli posiada się kawałek tektury ( na przykład z bloku A3) i 10 cm taśmy klejącej, nożyczki są przydatne acz nie są niezbędne. Następnie tort ląduje w torbie termoizolacyjnej.

I pałaszowanie

Przechodząc do kolejnego tematu…
Na wielu forach pojawia się pytanie : Co na wegetariańskiego/ wegańskiego grilla?
Jest ogrom możliwości, nasze pomysły się nie kończą i będziemy nowe wymysły naszych umysłów wcielać w życie.
Najnowsze propozycje:
Szaszłyki

Najprostsze z prosty danie grillowe. Kompozycja i dobór warzyw jest dowolny, a my proponujemy takie wersje:
Potrzebujemy:
• Cebule
• Pieczarki
• Pomidorki koktajlowe
• Tofu wędzone lub kotlety sojowe wcześniej namoczone i zamarynowane
• Papryka czerwona
• Bakłażan
• Oliwę
• Czosnek
• Przyprawy (my użyliśmy oregano, soli ziołowej, ziół prowansalskich, przyprawy do pizzy, pieprz kolorowy
1. Cebulę pokroiliśmy w talarki, pieczarki obraliśmy i umyliśmy ( jeśli są dużych rozmiarów to należy przekroić je na pół), wykroiliśmy miąższ bakłażana i pokroiliśmy go w kostkę.
2. Wszystkie warzywa wrzuciliśmy do wielkiej miski. Polaliśmy je dużą ilością oliwy, wrzuciliśmy rozgniecione ząbki czosnku i ziarna pieprzu kolorowego a także resztę przypraw.
3. Zostawiliśmy na około godzinę, aby smaki się przegryzły
4. Nakłuwaliśmy na patyczki i grillowaliśmy.

Bakłażan nadziewany ryżem i pomidorami.

Składniki:
• Bakłażany
• Ugotowany ryż jaśminowy
• Pomidory
• Tandoori masala
• Cynamon
1. Wydrążyliśmy miąższ bakłażana. Pokroiliśmy go w kostkę.
2. Wymieszać zkostkowany miąższ z ryżem jaśminowym, pokrojonymi pomidorami i przyprawami.
3. Nałożyliśmy masę do „skóry” bakłażana. Zawinęliśmy w folią aluminiową. I na grilla.
I największe zaskoczenie- Ananas z curry
Pozbawiliśmy ananasa skóry, pokroiliśmy go na drobne cząstki, pozypaliśmy go curry, zawinęliśmy w folię i ułożyliśmy na grillu. Część wykorzystaliśmy do szaszłyków.
Sałatka też musiała się pojawić

Jedliśmy również śniadania (podczas których królował paprykarz i hummus z czarnymi oliwkami)i obiady. Generalnie dużo jedliśmy :)
Zupa z czerowną soczewicą i mleczkiem kokosowym


Heh , i wyszło coś w stylu fotostory
niedziela, 4 lipca 2010
wegusy w drodze, czyli jak poradzić sobie żywieniowo na wakacjach
Ostatnie tygodnie byłam całkowicie wyłączona z blogosfery, teraz będę nadrabiać zaległości , czytając , pisząc, oglądając , komentując. Sesja , wyjazd terenowy, mnóstwo innych spraw do ogarnięcia, wiele przemyśleń, analiz, rozkoszowanie się stanem jaki osiągnęłam, całkowite odcięcie się od przyziemności, fruwanie ponad chodnikami.
Ale powracam z przymocowanymi na stałe do nosa różowymi okularami!
Zaczęły się wakacje (jejejeje!), a właściwie trwają w najlepsze. Jest to czas wyjazdów,,przejazdów, podróży w dalekie krainy i te bliższe. Generalnie cudowny czas. Dobrze doobrze, nie oszukujmy się nie najemy się słoną wodą morską, skrzeczącym pod stopami piaskiem, a tym bardziej wieczorną bryzą. Stołówki oferujące wegetariańskie posiłki mają najczęściej postać ryb lub też pierogów ze skwarkami. Dlatego lepiej nie zdawać się na świadomość pań kucharek.
Teraz nastąpi kilka rad dla wegów.Mając za sobą kilkudniowy pobyt w skrajnie nie cywilizowanym miejscu , nabyłam trochę doświadczenia, którym się podzielę.
Po primo, warto rozeznać się czy w grupie , z którą wyjeżdżamy są osoby nie decydujące się na zbiorowe żywienie (niekoniecznie weg, ale z jakiś powodów kontestujący jadłową masówkę). Kolektywne gotowanie nie tylko jest miłe i przyjemne ,ale również wprowadza pewien podział pt "kto co bierze" i ułatwia przygotowywanie posiłków.
Secundo, zaopatrzmy się we własny palnik, nie zajmuje on dużo miejsca w plecaku a ratuje dupsko, gdy nie mamy możliwośći skorzystania z kuchenki. Poza palnikiem należy zabrać: garnek, sztućce, miskę lub talerz, deskę do siekania, kubek.
Postarajmy się stworzyć zarys planowanego menu. Pozwala to na ograniczenie zbędnego bagażu w postaci składników, które do niczego nie będą nam przydatne.
Zastanówmy się jakie produkty możemy dostać w miejscu , do którego zmierzamy, a jakie należałoby spakować do plecaka. Nie bądźmy naiwni, w miejscowości liczącej 200 mieszkańców spożywczaku na półce nie uświadczymy mleka roślinnego ( doświadczenie z przed kilku lat nauczyło mnie, że nawet uzyskanie soczewicy w Kołobrzegu graniczy z cudem).
Wyboru produktów dokonujmy roztropnie, patrzmy pod względem przydatności użycia, uniwersalności w zastosowaniu, a przede wszystkim odporności na przebywanie poza lodówką przez dłuższy czas.
Przygotujcie sobie na dzień wcześniej wyprawkę. Może mieć ona formę paprykarzu ( sprawdza się świetnie), past na kanapki, owoców, ciasteczek.
My zabraliśmy ze sobą m.in: wielki słój paprykarzu, kaszę jaglaną, awokado, mleko ryżowe,płatki owsiane, pestki słonecznika, 3 rodzaje ciastek ( w tym "kulki mocy"), domowy dżem truskawkowy , pumpernikiel, pieczywo typu WASA, gomasio, herbatę czerwoną,soczewicę, mleczko kokosowe, przyprawy plus warzywa i owoce konieczne do przetrwania pierwszego dnia.
Dzień ostatni upłynął nam pod znakiem curry z fasolką szparagową. Karolusowe swierdzenie " ja nawet w domu tak dobrze nie jadam" oddaje idealnie stan naszych brzuchów.


Silna grupa pod wezwaniem Oi Oi Oi!

Na dodatek dwa cuda natury

Ale powracam z przymocowanymi na stałe do nosa różowymi okularami!
Zaczęły się wakacje (jejejeje!), a właściwie trwają w najlepsze. Jest to czas wyjazdów,,przejazdów, podróży w dalekie krainy i te bliższe. Generalnie cudowny czas. Dobrze doobrze, nie oszukujmy się nie najemy się słoną wodą morską, skrzeczącym pod stopami piaskiem, a tym bardziej wieczorną bryzą. Stołówki oferujące wegetariańskie posiłki mają najczęściej postać ryb lub też pierogów ze skwarkami. Dlatego lepiej nie zdawać się na świadomość pań kucharek.
Teraz nastąpi kilka rad dla wegów.Mając za sobą kilkudniowy pobyt w skrajnie nie cywilizowanym miejscu , nabyłam trochę doświadczenia, którym się podzielę.
Po primo, warto rozeznać się czy w grupie , z którą wyjeżdżamy są osoby nie decydujące się na zbiorowe żywienie (niekoniecznie weg, ale z jakiś powodów kontestujący jadłową masówkę). Kolektywne gotowanie nie tylko jest miłe i przyjemne ,ale również wprowadza pewien podział pt "kto co bierze" i ułatwia przygotowywanie posiłków.
Secundo, zaopatrzmy się we własny palnik, nie zajmuje on dużo miejsca w plecaku a ratuje dupsko, gdy nie mamy możliwośći skorzystania z kuchenki. Poza palnikiem należy zabrać: garnek, sztućce, miskę lub talerz, deskę do siekania, kubek.
Postarajmy się stworzyć zarys planowanego menu. Pozwala to na ograniczenie zbędnego bagażu w postaci składników, które do niczego nie będą nam przydatne.
Zastanówmy się jakie produkty możemy dostać w miejscu , do którego zmierzamy, a jakie należałoby spakować do plecaka. Nie bądźmy naiwni, w miejscowości liczącej 200 mieszkańców spożywczaku na półce nie uświadczymy mleka roślinnego ( doświadczenie z przed kilku lat nauczyło mnie, że nawet uzyskanie soczewicy w Kołobrzegu graniczy z cudem).
Wyboru produktów dokonujmy roztropnie, patrzmy pod względem przydatności użycia, uniwersalności w zastosowaniu, a przede wszystkim odporności na przebywanie poza lodówką przez dłuższy czas.
Przygotujcie sobie na dzień wcześniej wyprawkę. Może mieć ona formę paprykarzu ( sprawdza się świetnie), past na kanapki, owoców, ciasteczek.
My zabraliśmy ze sobą m.in: wielki słój paprykarzu, kaszę jaglaną, awokado, mleko ryżowe,płatki owsiane, pestki słonecznika, 3 rodzaje ciastek ( w tym "kulki mocy"), domowy dżem truskawkowy , pumpernikiel, pieczywo typu WASA, gomasio, herbatę czerwoną,soczewicę, mleczko kokosowe, przyprawy plus warzywa i owoce konieczne do przetrwania pierwszego dnia.
Dzień ostatni upłynął nam pod znakiem curry z fasolką szparagową. Karolusowe swierdzenie " ja nawet w domu tak dobrze nie jadam" oddaje idealnie stan naszych brzuchów.


Silna grupa pod wezwaniem Oi Oi Oi!

Na dodatek dwa cuda natury

Subskrybuj:
Posty (Atom)




