I nie będzie o Mickiewiczu ani o Facesbook’u ( w pewnych kręgach zwanym Ryjbukiem)!
Będzie o tym co lubię. Właściwie już po akcji, przespałam! Żeby wypełnić choć w części powierzoną mi misję przez
Mathildę i
Edysqę muszę przeprowadzić wirtualny ekshibicjonizm.
Lubię…..
Zygmunta i nasze cudne wyprawy w nieznane.
Stokrotki.
Piwo. Hah!
Noc, bo inspiruje , pobudza procesy twórcze i myślowe. Dlatego wieczne niedospanie mi dokucza!
Owoce zerwane bezpośrednio z drzewa lub krzaczka!
Islandię. Kulturę, kino, muzykę, krajobrazy, maskonury, gejzery. Wszystko co islandzkie.
Moich. Serio, lubię ich!
Zimę. Uwielbiam czuć dwudziestostopniowy mróz na polikach Uwielbiam hasać przez ogromne zaspy w wybitnie przemiękliwych butach. Uwielbiam bitwy na śnieżki. Uwielbiam grube swetry i ciepłe płaszcze.
Zapach piątej nad ranem.
Siebie też lubię! Nie żaden tam narcyzm. Po prostu lubię.
Nie będę wskazywać lubianych blogów paluchem ,bo przecie nie wypada!
Pomidorowe kotleciki z tofu
• ¾ kostki tofu
• Podobna ilość kaszy jaglanej
• Kilka łyżek zarodków pszennych
• Duża garść ziaren słonecznika
• 1 cebula
• Sos sojowy
• 2 łyżki mąki kuku
• Zioła prowansalskie, peper
• Olej
• Koncentrat pomidorowy
1. Zeszklić cebulę.
2. Połączyć rozkruszone tofu z resztą składników.
3. Lepić kuleczki Rozpłaszczyć. Ułożyć na papierze do pieczenia.
4. Piec 15-20 minut w 180 stoniach.
A Ciasto w miasto wymiotło. Było bardzo si!